Poprzedni temat «» Następny temat
W domu
Autor Wiadomość

  • LokacjeModerator
Moderator nowych lokacji
Pomógł: 4 razy
Wysłany: 2017-06-14, 22:07 W domu [Cytuj]


W domu




[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:[M] Lokacje

Wysłany: 2017-06-14, 22:33 [Cytuj]

Droga minęła bez żadnych trudności. No prawie. Przez miarowy dźwięk diesla i upływ krwi przysypiał za kierownicą. W górach to wróżyło nic dobrego nie mniej dojechali w jednym kawałku. Transporter ledwo zmieścił się przez bramę. Całe szczęście że parę lat temu przy budowie brał pod uwagę, że kiedyś wjedzie tu coś z wieżyczką na dachu. Wyjazd z garażu był po niższej stronie zbocza gdzie cała ściana piwnicy była odsłonięta. Jedną trzecią tej kondygnacji zajmował właśnie garaż z miejscem na dwa pojazdy. Przy schodach znajdowała się zbrojownia. Logiczne było, że po drodze do wozu zabiera się broń. Po drugiej stronie od schodów były dwa wejścia. Jedno do pomieszczenia technicznego gdzie mieściły się rozdzielnice energii elektrycznej z wiatraka i paneli PV oraz rozdzielnia ciepła z baterii paneli solarnych i geotermii. Także ujęcie wody regulowane było z tego miejsca. Drugie drzwi prowadziły do zwykłego pomieszczenia gospodarczego. Na ścianach garażu wisiały tablice z narzędziami, a z sufitu zwisał hak suwnicy zamontowanej na stalowych szynach. W tym właśnie miejscu zatrzymał się transporter. Józef zamknął za sobą bramę i dopiero wtedy otworzył właz dla pasażerów. Nie bardzo wiedział jak zniosły podróż nie mniej liczył, że nie będzie dużo sprzątania.Co też mu przyszło do głowy zabierać ze sobą obcego wilkołaka.
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-14, 23:36 [Cytuj]

Jane wraz z Moirą, zaraz po zjedzeniu… po prostu poszły spać. Młoda Lykanka, zupełnie nieświadomie, wróciła do postaci homida. Wilczyca wtuliła się w ciało nastolatki i właśnie taki widok uświadczył Józef w momencie, gdy otworzył drzwi. Śpiące, wychudzone dziewczę, na oko mające około szesnastu lat. Była oczywiście zupełnie naga… i paskudnie brudna. Kto wie, może przyda się jej nawet kąpiel przeciw wszom?
J.J obudziła się po chwili. Podniosła się powoli do siadu, tak żeby nie obudzić Moiry, która wciąż spała i spojrzała na swoje ręce, nieco zdziwiona faktem, że była w homidzie. Wzruszyła jednak na to jedynie ramionami. Uniosła wzrok, wbijając szare tęczówki w Józefa. On dał wczoraj jeść. Jej i Moirze. Istniało takie słowo, które się powinno mówić, gdy ktoś jest dla Ciebie miły. Diana albo Sariel jej o tym mówił…
Dzię – dziękować – powiedziała w kierunku mężczyzny, nieco zachrypniętym głosem. Oczywiście po angielsku.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane

Wysłany: 2017-06-15, 00:19 [Cytuj]

Otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć... ale zamknął je po chwili. Z grubsza wiedział czego się spodziewać chociaż nie miał pojęcia w jak opłakanym stanie będzie jego gość. I ten podejrzany sposób mówienia. Jakby sprawiało to trudność.
- Nie ma za co.
Zmierzył ją wzrokiem ze zmarszczoną brwią. Sam nie mógł uwierzyć w co się wpakował. Jednak nie wyrzuci jej za drzwi skoro już ją przygarnął.
- Co ja mam z tobą zrobić? - Zadał to pytanie bardziej do siebie, po polsku. Po pierwsze dezynfekcja. Prawdopodobnie dziewczyna żyje pomimo braku higieny tylko ze względu na wilkołaczą regenerację w formie bestii. Swoją drogą sam nie wyglądał najlepiej. Ubranie podarte, przesiąknięte krwią i potem. Zaczął się zastanawiać czy ma ubranie w jej rozmiarze. Na pewno nie ma tu żadnych damskich ciuchów. Nie miał tu gości odkąd ten budynek powstał. To ewentualność na jaką się nie przygotował.
-Chodź. - Odezwał się do niej po angielsku. Ruszył w stronę schodów po drodze zaglądając do zbrojowni. Odłożył tam kamizelkę kuloodporną. Kilka razy uratowała mu dziś życie. Naszła go pewna myśl. Przecież nie będzie zwracał się ciągle per ona. Odwrócił się do niej już na schodach.
- Masz jakieś imię?
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-19, 20:19 [Cytuj]

Jane nie była istotą przyzwyczajoną do mówienia. Nauczono ją tego w hodowli, potrafiła nawet pisać – koślawo, bo koślawo, ale zawsze. Jednakże spędziła wiele czasu w odosobnieniu, przez co zapomniała jak w komunikację z innymi osobami. Co prawda ostatnie nieco ponad pół roku miała mniejszą lub większą styczność z ludźmi, ale nie przeszła jakiegoś wielkiego skoku w rozwoju. Nadal mentalnie była dzieckiem. Tak na poziomie pierwszej klasy podstawówki maksymalnie.
Młoda Lykanka posłusznie wstała i poszła za Józefem, a wraz z nimi Moira, która pilnowała swojej towarzyszki i nie odstępowała jej nawet na krok. Wydawała się nie być w żaden sposób skrępowana swoją nagością… Co mogło wydawać się dziwne, bo jednak była nastolatką, a Józef dorosłym facetem. Każda normalna dziewczyna w jej wieku reagowałaby zupełnie inaczej na tę sytuację. Ubrania zaś… cóż. Raczej nigdy nie miała na sobie niczego, co by pasowało do jej wątłej postury.
Grimm mówiła J.J. A Diana Jane. To Moira – odpowiedziała, przedstawiając jednocześnie swoją wilczą towarzyszkę.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane

Wysłany: 2017-06-19, 22:54 [Cytuj]

Grimm? Diana? Kim są? Mało istotne. Józefa trapiło co innego. Czy ktoś będzie szukać tej całej... Jane? Sądząc po jej stanie nie bardzo. Jest tak wychudzona, że na sam widok się chlebak w kieszeni otwiera. Nie wspominając już o tym, że normalnie jako mężczyzna inaczej reaguje na młodą, nagą dziewczynę. Z drugiej strony był zbyt zmęczony na jakieś niemoralne myśli. Na wilka spojrzał tylko na chwilę. Ze zwierzęciem będzie chyba mniej kłopotów. W zamyśleniu zapomniał się przedstawić. Wszedł na parter.
Duży salon połączony z kuchnią zazwyczaj umeblowany był do przyjmowania gości. Jakaś kanapa, stolik, krzesła. Tutaj lwią część dużego pomieszczenia zajmowała mata i przyrządy do ćwiczeń. Stół jadalny zawalały materiały wybuchowe i zapalniki. Na ladzie w otwartej kuchni leżał rząd w różnym stanie. Dwa z nich miały przyczepione miniaturowe bomby lotnicze. Efekt radosnej twórczości Józefa.
Swoje ubranie zdjął i wrzucił do kominka. Później je spali. To że sam był teraz rozebrany niespecjalnie mu przeszkadzało. Po latach każdy prędzej czy później przyzwyczai się do przymusowego ekshibicjonizmu po przemianach. W końcu w ogóle przestaje to przeszkadzać. Nie mniej Jane wyglądała na zbyt młodą by zdążyć się przyzwyczaić. Lista pytań rosła.
Zaprowadził ją do łazienki. Oprócz ogromnej wanny był tam też natrysk z deszczownią. Na półkach w ścianie znajdowały się mydła, szampony itp. Pokazał to dziewczynie i powiedział:
-Umyj się. - Odwrócił się żeby wyjść do kuchni po drodze zgarniając apteczkę. - Wilka też - Zawołał na odchodnym. Dzikie zwierze dzikim zwierzem, ale jak chce zostać pod tym dachem musi się ucywilizować.
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-19, 23:51 [Cytuj]

Jane była chodzącą zagadką – to prawda. I trochę minie czasu, nim Józefowi uda się poznać choć odrobinę tego, co ta młoda istota w sobie nosiła. Powodem tego było nic innego, jak niemożność wyrażenia tego w jakikolwiek sposób. Nie potrafiła ubrać w słowa tego, co przeszła w swym krótkim życiu. Zasób słownictwa miała naprawdę ograniczony. Jeżeli zaś chodzi o to, czy ktokolwiek będzie jej szukać – Grimm ją zdradziła i oddała wampirom. A Diana i Sariel… cóż, każdy z nich ruszył swoją drogą. J.J dosyć szybko wymazała z pamięci słowa Diany o tym, że są siostrami. Dla niej była zdrajczynią, która własną krwią nakarmiła pijawkę.
Jakoś specjalnie nie interesował ją wystrój wnętrz. Szła krok w krok za Józefem, a za nią Moira. Nie przejęła się również faktem, że Józef się przy niej rozebrał. Ba! Chodzenie bez ubrań dla młodej było bardziej naturalne, a takowe nosiła tylko dlatego, bo w nich było cieplej w tej marnej, ludzkiej powłoce.
„Umyj się” było zdecydowanie poleceniem. Którego Jane nie miała jednak jak spełnić. Wróć. Nie wiedziała jak, bo kompletnie nie umiała w takie rzeczy jak wanna. Raz ją Grimm kąpała, ale wtedy to dziwne coś było wypełnione wodą. Potem padło kolejne polecenie… Nie chciała jednak zawieść nowego towarzysza, więc weszła do wanny, a Moira wskoczyła za nią. Próbowała sobie przypomnieć, co robiła Grimm, by woda leciała – tak, tak. Jane była na tyle ogarnięta, że wiedziała, że myje się wodą. Najpierw chwyciła za słuchawkę prysznica (tym płukała jej starsza wilczyca włosy) i zaczęła nią potrząsać, chcąc sprawić, by woda zaczęła lecieć. To jednak nie zadziałało, więc, jak na dziecko przystało, przywaliła tym raz czy dwa w ścianę. To też nie pomogło.
Co zrobić by woda lecieć, Moira? – zapytała wilczycy, a ta jedynie przekręciła łeb na bok.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane

Wysłany: 2017-06-20, 20:53 [Cytuj]

Usiadł w kuchni na wysokim krześle przy barze. Odsunął reperowane drony na boki i rozłożył apteczkę. Rana którą zarobił w hodowli zaczynała się zasklepiać. Głównie dzięki ciągłym przemianom. Właściwie to dzięki wilkołaczej regeneracji się nie wykrwawił. Przemył tylko skórę wokół rany a same dziury po kuli zalał jodyną. To by było na tyle jeśli chodzi o pierwszą pomoc. Zgarnął apteczkę i poszedł do łazienki. Najbardziej zastanawiał go fakt, że nie słyszy płynącej wody. Co gorsza gdy wszedł zobaczył Jane usiłującą zepsuć mu wannę.
- Wyłazić stąd. - po tych słowach stanął przy ścianie pod deszczownią. Otworzył wodę na full i ustawił temperaturę wody. Lodowata woda w pierwszej chwili wywołała mały szok termiczny jednak szybko zaczęła płynąć ciepła.
- Chodź tutaj. - Zawołał do dziewczyny po czym podszedł do półek i wziął szampon. Pokazał go Jane.
- Wiesz do czego to służy?
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-20, 21:12 [Cytuj]

Cóż, ambitny plan Jane, żeby nie zawieść swojego nowego towarzysz nie wypalił. Spojrzała na niego wzrokiem zbitego psa. Ona naprawdę się starała! Wyszła posłusznie z tej wanny, a Moira wyskoczyła za nią. Józef będzie miał z nią krzyż pański i jeszcze nie wiedział, w co tak naprawdę się wpakował – na pewno nie będzie łatwo. Nie była w żaden sposób dostosowana do życia społecznego.
Spojrzała na butelkę z szamponem. Wzięła ją do ręki i zaczęła oglądać z każdej strony.
Szaaaa – mpooon – przeczytała dosyć ślamazarnie marszcząc przy tym nos. Przekręciła głowę. – Do picia? – zapytała, spoglądając na Józefa.
Moira w tym czasie usiadła obok nogi Jane, przyglądając się cały czas mężczyźnie. Zwierzę było bardzo nieufne wobec jego osoby.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane

Wysłany: 2017-06-20, 21:30 [Cytuj]

Jej reakcja nie była zaskoczeniem. Dobrze, że przewidział co może się zdarzyć i najpierw zapytał. Czego mógł się spodziewać? Brudna, ledwo mówiąca dziewczyna z wilkiem u boku, żyjąca gdzieś w lesie nie umiejąca obsługiwać wanny nie mogła wiedzieć co to szampon. Nie mniej zdziwił się, że w ogóle przeczytała etykietę. Może jeszcze jest nadzieja, że nie straci cierpliwości. Odłożył butelkę w zasięgu ręki, złapał Jane za ramiona i przestawił pod strumień wody. Poczekał, aż przynajmniej części brudu z niej spłynie.
-Nie zrobię Ci krzywdy
Wtedy odwrócił ją plecami do siebie, odchylił głową i wylał sporą część szamponu na jej włosy tak żeby nic nie dostało się jej do oczu. Nie chciał ryzykować, że zacznie ją piec i z nerwów zacznie się przemieniać. Inna sprawa, że absolutnie nie miał pojęcia ile tego szamponu użyć. Rzadko mył swoje, zgolone na zerwo włosy, a co dopiero czyjeś. Jednak jakoś musiał sobie poradzić.
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-20, 22:58 [Cytuj]

Jane widziała szampon raz na oczy, ale nie miała pojęcia, że to tak się nazywa. Wiele lat spędzonych na łańcuchu, a potem w dziczy dawało o sobie znaki i w ten właśnie oto sposób J.J, zamiast iść do przodu w rozwoju intelektualnym, stała w miejscu a może nawet i się cofała. Nikomu dotychczas nie udało się jej przestawić do życia „po ludzku”. Była zwierzęciem nawet w homidzie i nie raz, nie dwa zdarzało się nastolatce zjadać ludzi w tej formie nawet na surowo. I nie widziała w tym nic złego. Pomijając fakt, że młoda lykanka miała dosyć spaczoną wizję postrzegania dobra i zła.
Łooo! Leci jak deszcz! – powiedziała i wyciągnęła rękę do góry, widocznie zafascynowana tym zjawiskiem. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że Józef coś do niej powiedział, zaczął próbować myć jej włosy (swoją drogą były dosyć długie, bo sięgały aż do połowy pleców i okropnie poplątane). Stała grzecznie zafascynowana prysznicem. Jedynie Moira uciekała gdzieś w kąt prysznica, jak najdalej od strumienia wody. Nie przepadała za byciem morką.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane

Wysłany: 2017-06-21, 21:41 [Cytuj]

Nie mając innego wyjścia jakoś musiał sobie poradzić z włosami Jane. Zbierał je do kupy na czubku głowy głowy, kiedy opadały na równie brudne plecy dziewczyny. Znalazł nawet listek i jakieś gałązki.
-Nożesz kurwa... - Zaklął po polsku oglądając znalezisko po czym rzucił je na podłogę. Drugi raz polał szamponem dla pewności. Kiedy już skończył wziął mydło i gąbkę. Otworzył usta żeby zapytać czy dalej sobie poradzi ale natychmiast je zamknął. Kogo chciał oszukać? Namydlił gąbkę i zaczął ścierać brud z ciała dziewczyny. Czeka go długa droga nim będzie w ogóle mógł normalnie rozmawiać z dziewczyną. Skoro już ją przygarnął to zrobi z niej przykładnego, produktywnego obywatela takiego jak on. Pod warunkiem, że ktoś uzna najemnika-ludożercę ukrywającego się przez większość czasu na pustyni za produktywnego obywatela. Umył dziewczynie plecy i zaczął myć ręce. Natrafił na tatuaż na przedramieniu. Przypomniała mu się druga wojna światowa. Spotykał już na swojej drodze ludzi którzy to przeżyli, ale ich numery były dłuższe. W dodatku Jane była zbyt młoda nawet jak na wilkołaka. Jednak hodowla? Tam też mieli takie. Złapał ją za nadgarstek i podniósł do oczu.
-Skąd to masz?
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-21, 22:34 [Cytuj]

Jane nie znała polskiego, aczkolwiek jak tak dalej pójdzie to szybko nauczy się królowej polskich wulgaryzmów, bo w przeciągu kilku godzin Józef użył „kurwy” po raz kolejny, mając przy tym w ten sam sposób „zabarwiony” głos. Wbrew pozorom, J.J nie była taka głupia, na jaką się wydawała. Nauczyła się rosyjskiego głównie ze słuchu, bo właśnie w tym języku mówiła do niej Ruska Wiedźma. I pierwsze, czego się nauczyła to „cyka blyat nahiu”…
Nastolatka była rozluźniona i spokojna. Józef nie musiał się obawiać tego, że mu nagle przemieni się w crinosa z kilku powodów – po ostatnich ekscesach jeszcze porządnie się nie zregenerowała i potrzebowała odpoczynku… a po drugie nie targały nią żadne negatywne emocje. A fakt, że zupełnie obcy mężczyzna ją mył kompletnie ją nie obchodził.
Gdy Józef chwycił ją za nadgarstek, poczuła się trochę… stłamszona. Skuliła ramiona i spuściła wzrok, trochę przestraszona.
Byłam wolna. Złapali i zabrali. Potem Ruska Wiedźma zamknęła w szopie. Odgryzłam jej głowę. Uciekłam. Spotkałam Grimm, ona oddała wampirom. Diana i Sariel… jechaliśmy do Ameryki. Ale Diana nakarmiła pijawę krwią. Uciekłam… Moira mi została tylko. Ty mnie nie oddawaj wampirom, proszę... – powiedziała, spoglądając na Józefa. Jak na nią to była wypowiedź na naprawdę wysokim poziomie. Nieco chaotyczna, składnia wołała o pomstę do nieba, ale mężczyzna powinien zrozumieć o co jej chodziła.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane

Wysłany: 2017-06-21, 23:03 [Cytuj]

Puścił ją i zamyślił się na chwilę. Jak na tak krótkie życie sporo przeszła. Chociaż z całej tej wypowiedzi nie był w stanie wywnioskować czy jest ktoś kto będzie jej szukał czy też... ścigał? Jaką cenę przyjdzie zapłacić za ciekawość i przygarnięcie Jane? Pewnie prędzej czy później się przekona.
- Zamknij oczy. - Powiedział spokojnym, zamyślonym tonem. Potem zaczął delikatnie myć jej twarz. Wysoką cenę zapłaciła za swoją wolność. W porównaniu Józef tanio się wykpił pomijając już ogromne szczęście przy pierwszym spotkaniu z wilkołakiem. Przeżył jakimś cudem. Jak do tej pory nikt chyba jeszcze nie przeżył spotkania z nim podczas pełni. Tymczasem ona wilkołakiem się urodziła. I miała ogromnego pecha. Jednakże oboje urodzili się wolni i nie zamierzają z niej rezygnować. Nie mniej na prośbę Jane nie był w stanie odpowiedzieć. Nie znał żadnego wampira ani nie miał interesu oddawać jej nikomu. Przynajmniej na razie. Co mógł powiedzieć po kilku godzinach znajomości. Co nie zmieniało faktu, że właśnie mył jej biust. Najwyraźniej jej też to nie krępowało. Nie pociągała go nawet nie ze względu na wiek, a stan w jakim była. Zbyt zabiedzona i zaniedbana. Jak już skończą prysznic znajdzie jej jakieś ubranie i porządnie nakarmi. Wtedy pomyśli co dalej.
_________________
MARCHE, OU CREVE
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Józef

Wysłany: 2017-06-22, 22:38 [Cytuj]

Jane była młoda, wiele przeszła i doświadczyła zła nawet ze strony swoich, to jednak nie przeszkodziło jej zaufać kolejnemu przedstawicielowi swojego gatunku… Bo ona po prostu lgnęła niczym dziecko. Potrzebowała uwagi, takiej zdrowej, której dotychczas nikt jej nie poświęcał. Mieć kogoś, na kim będzie mogła polegać. Przynależeć do stada, nawet jeśli ono miało być mikroskopijne. Józef i Moira zupełnie do szczęścia jej wystarczali.
J.J posłusznie wykonała polecenie Józefa, zamykając oczy. Jane zapłaciła wielką cenę za swoją wolność, ale nie żałowała niczego. Bo urodziła się wolna i zamierzała umrzeć nie będąc pod jarzmem wampirów. Nienawidziła ich z całego serca i niezależnie jak wiele razy znajdzie się w ich niewoli, koniec końców się z niej uwolni – to sobie obiecała. Chciała również wierzyć, że Józef nie okaże się być taki jak Grimm, że będą trzymać się razem jak na dwóch wilkołaków przystało, bez lizania dup krwiopijcom.
Biust może i jakiś by tam miała, gdyby nie stan, w którym się znajdowała. Aktualnie kompletnie wychudzona przypominała niemal deskę z obydwu stron. Zdecydowanie potrzebowała porządnego odżywiania, żeby przybrać trochę na wadze i zacząć wyglądać jak na siedemnastoletnią dziewczynę przystało. Trochę gorzej z zachowywaniem się zgodnie ze swoim wiekiem, ale wszystko przyjdzie z czasem.
Dasz mi i Moirze jeść? – zapytała. Aktualnie burczało jej w brzuchu i to dosyć porządnie. Młodej wilczycy także, do tego stopnia, że podeszła trochę bliżej i jak Józef spróbuje i ją umyć, to nie capnie go w rękę.
_________________
Do września wszelkie posty w tygodniu ode mnie będą TYLKO wieczorami.
[Profil] [PM] [E-mail]
Autor:Jane
Wyświetl posty z ostatnich:
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do UlubionychWersja do druku
Skocz do:  


phpBB by przemo   kontakt@darkestnight.pl
Strona wygenerowana w 0,149 sekundy. Zapytań do SQL: 11

zamknij okno
Mistrz Gry

[MG] Mina

Sieczka to jej specjalność. Niezależnie czy posługujesz się bronią palną czy bronią białą, poprowadzi dosłownie każdą walkę. Dobrze się czuje w klimatach słowiańskich i azjatyckich - zwłaszcza Japonia oraz Korea (zarówno Południowa jak i Północna). Sesje z wampirami czy z ludźmi nie są żadnym problemem, w przypadku wilkołaków wciąż się uczy. I żadna drama jej niestraszna!

Multi: Żywia Wang, Xiao Xing Tang, Jane, Malavika Draculesti
Mistrz Gry

[MG] Hella

Forumowa (nie)dziewica. Nieustannie się uczy, patrzy, podgląda i zapamiętuje. Poza tym lubi troll-sesje. Bardzo. Zatem zaprasza wszystkich do wspólnego śmieszkowania! Na wilkołakach się nie wyznaje i przyznaje się do tego bez bicia, co nie zmienia faktu, że chętnie poprowadziłaby coś jakiemuś Dziecku Luny. Umie trochę w medycynę i uwielbia opisywać (i zadawać) obrażenia. Zatem może walki? Wciąż się uczy, wciąż odkrywa i da znać, jak będzie wiedzieć w czym czuje się najlepiej.

Multi: Gustav Tordivler, Yumiko Kobayashi
Mistrz Gry

[MG] Brutus

Osoba uniwersalna pod każdym tego słowa znaczeniem. Może poprowadzić Ci wszystko, absolutnie wszystko, zaczynając od polowania na wampiry, przez poszukiwanie detektywistyczne i sceny walki czy zabicie Cezara w Idy Marcowe. Lubi futrzaki i trwałe okaleczanie postaci.

Multi: Kostya, Hernando Reyes
Mistrz Gry

[MG] Amara

Dopiero zaczyna swoją karierę jako Mistrz Gry. Miła dla wszystkich, aczkolwiek w czasie prowadzenia sesji może wydać Ci się najgorszą osobą na świecie. Dopiero uczy się pomidorowego fachu, więc przygarnie wszystkie sesje - klimatyczne, zagadkowe czy z walką w tle (troll sesja też by się przydała!). Pozytywnie nastawiona do światała wokół niej. Naczelny słodziak forum.

Multi: Anna Iwanow, Maya Krause
Mistrz Gry

[MG] Westenra

Jeśli oczekujesz dynamicznej rozgrywki - to jest z pewnością nadającą się do poprowadzenia Ci sesji osobą. Niezależnie od tego czy sesja ma być poważna, czy skłaniająca ku zabawie, dotycząca wdrożenia do fabuły lub samego rozwoju postaci - będzie plan na dobrą rozgrywkę. Pomysłowa i chętna do pomocy, głównie zajmująca się działaniem na Wyspach i we Francji, ale też nie ma problemu, aby poprowadzić sesję w innej części świata. Chętnie poprowadzi sesję ludziom oraz wampirom. Pomoże w każdej sprawie na GG lub PW. Lubi tematykę dawnych wierzeń, historycznych motywów oraz wątków w których Gracz ma szansę zostać Larą Croft lub Indianą Jonesem. Psst. Lubi komplementy.

Multi: Alexander Fraser, Narcisse
Mistrz Gry

[MG] Pam

Lubi sesje lekkie oraz takie, które wpłyną na postać. Potrafi dostosować się do każdej sytuacji dzięki czemu rozgrywki prowadzone są gładko i sprawnie. Nie przepada za wilkołakami, azjatycką kulturą, militariami oraz walkami w zwarciu czego powodem jest niewystarczająca wiedza do poprowadzenia sesji na wysokim poziomie. Otwarta na uwagi oraz pytania. Wykazuje się wiedzą, którą urozmaica prozaicznie proste tematyki sesji. Leniuszek preferujący wolniejsze gry. Zawsze podpytuje Gracza czego się od niej wymaga.

Multi: Dione Floros, Ophelia Anderson
Mistrz Gry

[MG] Akasha

Świeżutki Mistrz Gry. Dopiero wkracza w świat prowadzenia sesji. Pełna pomysłów i nieposkromionej energii do prowadzenia sesji. Sesje: komedie, tragikomedie lub pełne patosu, do wyboru do koloru. Z chęcią spróbuje każdego rodzaju. Poprowadzi sesję każdemu i jaką by duszyczka zapragnęła. Uwaga tylko by ta duszyczka do piekiełka nie trafiła. Nadal poszukuje najbardziej odpowiadającego dla niej motywu sesji.

Multi: Hessa Nejem, Beatrice Lange
Mistrz Gry

[MG] Anne

Anne zależy przede wszystkim na solidnej rozgrywce i elastyczności względem działań graczy. Stara się dopasować graczom takie sesje, które będą nawiązywały do ich Kart Postaci i preferencji gry. Osobiście preferuje rozbudowane, mające możliwie jak największy wpływ na postać sesje. Bardzo dobrze zna realia uniwersum DarkestNight. Na miarę swoich możliwości postara się odpowiedzieć na wszelkie nurtujące gracza pytania. Pomoże w wykreowaniu postaci, a także chętnie wykona kilka avatarów.

Multi: Charlene Page, Leila Nejem
MODERATORZY
Moderator

[M] Oaz

Moderator działu retrospekcji.

Multi: William E. Nejem, Takeshi Okage, Zofia Kowalczyk
zamknij okno
Chcesz się z nami wymienić banerami? Napisz do nas na adres kontakt@darkestnight.pl lub bezpośrednio do Głównej Administratorki selene@darkestnight.pl


zamknij okno
ACT IX: WILL BE HOWL FOR ME WHEN I AM DEAD




W przeciągu ostatnich dwóch lat w świecie nadnaturalnych istot wydarzyło się tak wiele, że aż odnosiło się wrażenie, iż po kilkuset latach ciszy własnie nastąpiła burza. Burza co rusz zbierająca swoje żniwa. W przeciągu ostatnich dwóch lat zginęło i zniknęło o wiele więcej długowiecznych niż kiedykolwiek wcześniej... Najpierw odrodził się Zakon Smoka, by szybko zniknąć z kart historii i mapy, później nastąpiły choroby wampirów i lykan aż w końcu uderzyła Sekta. Sekta i jej opozycja, Inconnu - nieustająca od dziesiątek setek lat wojna, która zabrała pośród nadprzyrodzonych istot największe żniwa w ich historii.
A żniwa nie ustawały.
Wraz z upadkiem Londynu we wrześniu 2016 r.; wraz z upadkiem Big Bena i Parlamentu Angielskiego; wraz ze śmiercią Królowej Elżbiety II i jej małżonka Filipa oraz przejęciem władzy w Wielkiej Brytanii przez Królową Rosemarie i wyjściem na ulicę zdeformowanych, zdziczałych bestii nastąpił chaos. Chaos, którego rozwój został jednak powstrzymany za sprawą stanu wojennego w Londynie.
Ten chaos został jednak wykorzystany przez osoby, które upatrzyły w nim szansę dla siebie. Wykorzystały one możliwości jakie ofiarowała im Sekta swoimi śmiałymi i radykalnymi posunięciami. Gdy długowiecznym udało się ustabilizować sytuację i powstrzymać dalszy upadek Maskarady, oni niespodziewanie uderzyli.
Ród Drăculești zaczął dostawać sygnały o podejrzanych, niekiedy masowych morderstwach i przypadkach kanibalizmu na swoim dawnym terytorium, Rumunii. Rodzina Igelström z kolei dostaje od swoich informatorów wysoce alarmujące działania na terenie Islandii, które mogłyby doprowadzić do upadku Maskarady: zgonach i pojedynczych kanibalach. Familia Nejem musi się zmierzyć z narastającym problemem w Indiach: pogłoskach o silnym i szybko uzależniającym narkotyku, który doprowadza do błyskawicznych zgonów i kanibalizmu. Ród Page z kolei mają nie lada problem w Szwajcarii, gdzie w szpitalach i przychodniach pojawiają się masowe ilości osób uzależnionych od nieznanego lekarzom narkotyku, na który nie znają leku. Ród Rasputin również nie ma łatwo: będą musieli powstrzymać na terenie Ukrainy fale bestialskich, wygłodniałych ludzi, których nikt nie jest w stanie zatrzymać. Rodzina Reyes zaś od jakiegoś czasu zaczęła dostawać informacje o nasilających się śledztwach z różnych grup społecznych w sprawie narkotyku, który nie uzależnia, ale daje chwilowego kopa fizycznego czyniąc z człowieka krótkotrwale prawdziwego berserka. Jedynie w przypadku Familii Táng zdaje się być spokojnie...